Inne tagi, m.in. title, etc. ...

Ospa... 2012-05-23 00:17:08

...welcome - tośmy się uziemnili:) Ani dnia sportowego, ani balu piratów nje budjet:(
A co gorsza plazy, bo piękne słońce teraz u nas i gorąco... Ech, no, ale przechorują i z głowy!

skomentuj (1)

od trzech dni... 2012-05-16 16:47:02

Jan łazi za mną i mantruje: Mamo, a ja Ciebie kocham...
i leci się przytulić, za 5 minut znowu: Mamo, a ja kocham Ciebie...
ja też Ciebie kocham synku...
i za 5 minut znowu...
miłę to jest, ale po pierwszym dniu miałam dość;)
dziś już trochę wyluzował, zobaczymy jutro:)

skomentuj (0)

miesiąc mija... 2012-05-12 01:19:03

...a notek brak:(

I czasu.

Dzieci rosną i rozwijają się - co dzień odkrycie - np. ze dwa tygodnie temu okazało się, że nagle Bianka ma trzy czwórki, a teraz czekamy na czwartą, która wykluwa się w bólach. Mówić nie mówi nadal, ale doskonale sie rozumiemy, natomiast załapała książki - a konkretnie jedną - Kaczkę Dziwaczkę... przypuszczam, że nawet telefonicznej słuchałaby z zainteresowaniem, gdybym zainwestowała w odpowiednią ekspresję i kilka sztuczek cyrkowych. No, ale jest dobrze - jak mówię: Bianko poczytamy, to leci z uśmiechem na ustach i dokładnie wie co przynieść. I zanosi po wszystkim z powrotem na półkę.
Na razie je chętnie co jej daję - ja zazwyczaj jadam jak już nakarmię dzieci, a ten żarłok jeszcze przychodzi i sępi ode mnie...
Po wizycie u dietetyka odstawiam Nutramigen - o dziwo masa rzeczy brzuszno-kupowych natychmiast się poprawiła! Chyba było za długo dla niej. Daję teraz soję, odrobinę serów żółtych, normalny chleb - coś tam zawsze ją wysypie, ale jest dużo lepiej!
Poza tym cholera z niej! Ledwo wstanie musi rozwalić wszystkie zabawki po pokoju, jak się dorwie do puzzli - to samo, zabiera Jankowi zabawki, które on na chwilę spuści z oka podczas zabawy i ucieka i ma ubaw, że on jęczy. Albo staje mu w ekranie tv jak ogląda bajki!
Ale trudno się na nią gniewać - tak się śmieje - ciężko zachowac powagę... pisałam to już kiedyś;)
Na 16 miesiąc miała 79cm i 10kg - drobniutka, ale na grupie mam dwoje starszych i mniejszych dzieci, więc się nie martwię.

Janek wydobrzał po kolejnym ataku bólu brzucha, gorączki i niemocy ogólnej. Trochę mam zagwozdkę - nie udało mi sie wydębić skierowania na badanie krwi, mocz czysty, a o kupie zapomniałam... Po tym wszystkim co się działo obstawiam robale, albo nerki, albo nerwicę... Teraz od tygodnia jest ok - apetyt wrócił, na brzuch się skarżył coraz rzadziej, od dwóch dni w zasadzie nie słyszałam... bóle głowy przeszły wraz z kupnem inhalatora - dwie sesje wystarczyły, zatoki zeszły i już, ale co dalej nie wiem...jak jeszcze raz coś takiego nastąpi to zabieram kajdanki, przypinam się do kaloryfera i nie wyjdę póki nie zdiagnozują.

Poza tym ciągle jakieś niespodzianki z nim wyskakują... bawi się raz autami i nagle słyszę jak nuci 'Radio gaga'... no puszczałam mu kiedyś i tak nagle zakwitło... albo popowe przeboje z radia. Wycina zawzięcie i w skupieniu to, co sobie wcześniej narysuje, a rysuje już całkiem skomplikowane rzeczy: traktory, autoportrety, Heffalupmy, żółwie, od dawna już mnie nie prosił o rysowanie, więc może przedszkole? Konstrukcje z klocków też sa już bardzo skomplikowane - przyznaję się bez bicia - dla mnie nie jest to materiał odpowiednia do budowania tego co mam w wyobraźni, ale dla Janka jest. Zbudował 'schody' - coś bardzo podobnego do jednego budynku postawionego niedawno w Chinach przez jedno znane biuro arch. Zastanawiam się, czy mógł gdzieś widzieć ten budynek... nie wiem. W każdym razie wkleję to jak obrobię zdjęcia. I znowu - a może to przedszkole, a ja sobie wkręcam filmy?
No, ale cięzko jest tego nie robić, bo każde nasze dziecko jest najcudniejsze;):)

 

skomentuj (0)

Wielkanoc 2012-04-13 11:59:49

Była taka nijaka tego roku. W Wielki Piątek i Sobotę pojechaliśmy 'odpocząć' do Lake District - pięknie tam, ale trochę deszczowo było, a pokoje pensjonatowe małe, jednak zrobiliśmy na drugi dzień ładne kółko w górach - Janek z marudzeniem (ale zawsze) zrobił sam z 5km, musimy to kontynuować chociaż raz na tydzień - niedużych górek wokół dostatek. No i chyba przeszły mu zatoki, wrócił humor, apetyt, nawet chęć do sprzątania - już nie trzeba prosić, wie kiedy sam ma się za to zabrać.
W Niedzielę wielkanocną zatem ogarnęłam jakieś podstawowe śniadanie i obiad, po czym pojechaam do pracy, bo Młody nieuważnie taką mi dziwną zmianę wpakował... deszcz padał, nie było jak urządzić dzieciom szukania jajek w ogrodzie i tak leżą sobie razem z zajączkami w szafie do dziś. Przyjdzie lato i spłyną...
Dzieciaki idą do przodu - Bianka wręcz pędzi, zaplona 'motorówa' - tylko ją puścić do ogrodu i od razu domaga się siedzenia i zaglądania do lusterka, coś tam zaczyna sklejać, czasem też jej się wyrwie jakieś: gdzie, tata, daj, tu, ale ogólnie kicha. Nie lubi czytania, pokazywanie obrazkó tez ją nudzi, ale ruszać się, wdrapywać, tańczyć, ganiać uwielbia!

skomentuj (0)

Kinderbal po wyspiarsku:) 2012-03-30 15:57:10

Janek dostał zaproszenie na urodziny od kolegi z przedszkola, kolegi miejscowego. Pomyślałam tylko - no zaczęło się;)
W zasadzie zaproszenie było od dwóch chłopców, z których jedno imię kojarzyłam, a drugiego nie. Ale po krótkiej pogadance z przedszkolankami ustaliłam, że jeden jubilat jest w Janka wieku, a drugi to jego starszy brat i dlatego go nie kojarzyłam. Dwa następne dni ścigałam koleżanki, żeby się podpytać jakie zwyczaje tu panują. No i wyszło, że w takim wypadku (jeśli jedno z dzieci nie jest nam znane) idziemy jakbyśmy szli tylko do kolegi, czyli jeden prezent. No ok.
Zawiozłam Janka na ustaloną godzinę do community centre - taki ośrodek wioskowy, gdzie zazwyczaj są jakieś sale funkcyjne, kafejka, małpi gaj dla dzieci, często basen... W holu stał dmuchany pałac do skakania oraz miejsce do siedzenia dla rodziców, z boku jakieś zakąski i picie, ale takie nierozpakowane.
W zasadzie prezentów nawet nie wręczyłam (kupiłam jeszcze cukierki drugiemu dziecki, bo mi jakoś tak wypadało), bo nie było jak, położyłam przy kurtkach i zostały zabrane na kupkę. A dzieciaki szaleć - do zamku i drugiej sali z piłkami i materacami. Po pół godzinie wszystkie męskie brzdące zdjęły koszulki, bo było za ciepło i tak latały z holu do sali i z powrotem, w międzyczasie wskakując po picie.
Po godzinie takich szaleństw zastawiono stoły - papierowe talerzyki, na nich wszystkiego po trochu - paskudna kanapka, paróweczka koktajlowa (nie zdrabniam, tego się nie da nazwać parówką), kawałek pomarańczy, winogrona, coś słodkiego, czipsy... jedzenie genralnie typowe jak u miejscowych na party, ale niedobre:( Toteż dzieci trochę pomamłały i pobiegły do zabawy. Po 20 minutach (zabawa byłą przewidziana na 1,5 godziny) znowu zaczęto zgarniać dzieci do stołu na dmuchanie świeczek na torcie. Torty były dwa - każdy jubilat miał swój z ulubioną postacią z bajek (torty były kupione w supermarkecie, czyli też niedobre, a wiem stąd, że też popełniliśmy ten błąd i kupiliśmy Jankowi tort w kształcie Lightninga MCQueena i był ohydny). Nastąpiło gromkie śpiewanie Happy Birthday i już. Torty zostały podzielone na małe kawałki, zawinięte w serwetki i zapakowane do małych torebek, które uczestnicy dostawali przy wyjściu z imprezy. W torebkach była mała zabawka (cośjak jajko niespodzianka) i trochę słodyczy - też taka tradycja.
No to się dowiedziałam:)
Trzeba to będzie na przyszłość jakoś pożenić z polskim typem urodzin;) jakikolwiek jest...

skomentuj (0)

Rekord domu! 2012-03-22 21:25:07

19 29 i oba brzdące śpią, wiosna przyszła, więc Bianka natychmiast po przebudzeniu domaga się kubka wody, a potem płaszczyk i do ogrodu i nic to, że matka bez kawy, a reszta bez śniadania, ona musi i już! Więc dziś moje muchy popadały - Janek po cayłm dniu przedszkola usnął w połowie ulubionej bajki, a Bianka ledwo wróciliśmy do domu od razu ciągnęła do spania.
Po niedzielnym upadku nie ma ani siniaka, ja natomiast nadal obraz przed oczami...
Wczoraj minęło jej 14 miesięcy. Bilans?
Mówienie nadal w granicach artykulacji dźwięków pierwotnych, od czasu do czasu zdarza jej się rozpaczliwe 'mamaaa', ale to jak już jest zupełnie bezsilna, sposobem na pokazanie co chce jest wzięcie mojego palca za rękę i poprowadzenie w określonym kierunku. Zaczęła tańczyć jak puszczam muzykę okręca się dookoła własnej osi, uwielbia jak się ją wozi na rowerze, uwielbia uciekać, wymuszać krzykiem i płaczem, pojechać daleko z nią ciężko jednak (samochodem), więc na razie robimy krótkie wycieczki. Ma już coś w rodzaju lęku separacyjnego. Na ostatniej grupie zostawiłam ją samą w kącie z zabawką, którą dopadła, przez chwilę się bawiła, a potem zaczęła się rozglądać za mną. Trwało to nieco bo może cztery, może pięć minut szukania wzrokiem, ale w końcu buzia w podkówkę i ryk. Poza tym jest śmiechowa - pokazuje głową nie jak ma dość jedzenia i wczoraj zainteresowała się łyżeczką - chce już sama jeść.
Dzisiaj też byliśmy na szczepieniu trzy zastrzyki, masakra. Nie wiem czemu, ale przyspieszyli MMR (Janek był szczepiony w 18 miesiącu). I tak odwlekłam nieco, bo teraz tu się szczepi roczniaki! Janek zresztą miał drugą część w ub. tygodniu - też przyspieszyi o rok, a pielęgniarka na moje pytanie: dlaczego odpowiedziała, że nie wie.
Ja się naprawdę staram trzymać z dala od teorii spikowych, mimo że mam skłonności, ale ponieważ nie mam tyle czasu, żeby się grzebać w źródłach, więc... trzymam dystans. Ale o co chodzi z tymi szczepieniami? Pogrzebałam dzisiaj chwilkę i się okazuje, że najnowsze badania wykazały dziurę w odporności dzieci, dlatego w niektórych krajach szczepią już na odrę, świnkę i rózyczkę dzieci 9 miesięczne. A potem trzyletnie, mimo, że dotąd były rok później (jak nie dwa). Więc, które badania były niedokładne? Te, po których dopuszczono szczepionkę do użytku i wyznaczono odpowiednie terminy i odstępy? Co się stało, że te daty już nie obowiązują, skoro szczepionka się nie zmieniła?
Nie wiem.
Dostały dzieciaki jedną, więc już lepiej dać przypominającą, niż zostawić to w połowie, ale, mam dużo ale:(

skomentuj (1)

Yesterday... 2012-03-19 17:34:13

Po wczorajszym dniu nie mam już nie siwych włosów na głowie i gdyby była taka możliwość, to powinnam się podać do dymisji jako matka, ale z tego nie da się wypisać:(

skomentuj (2)
Księga Gości

Lilypie First Birthday tickers
Lilypie Third Birthday tickers